Znowu miałam ten dziwny sen. Była to noc z piękną tarczą księżyca. Latałam ponad chmurami na białych skrzydłach, które miałam na plecach. Czułam się wyśmienicie, tak jakbym urodziła się właśnie po to by latać. Nagle odzywa się kobiecy głos mówiący "Księżniczko Erin przebudź się i odnajdź swoje królestwo. Przywróć spokój w sercach swego ludu i sprowadź ich do domu". Głos ten był łagodny, lecz dało się w nim wyczuć zmartwienie i obawę. Powtarza się to trzy razy. Po raz ostatni słyszę go jak dolatuję do pięknego biało-srebrnego pałacu. Był podłużny w kształcie prostokąta. Miał dwie strzeliste wierze po dwóch swoich stronach a w samym środku widniała piękna kopuła w kształcie kwiatu tsubaki. Przed pałacem znajdował się dziedziniec z piękną fontanną w kształcie słonica i księżyca. Część słoneczna była złota a księżycowa była srebrna. Obie lśniły , gdy tryskała z nich woda. W nocy wyglądało to jak srebrne kryształki lecące w górę i znikające w toni wodnej. Za pałacem dostrzegłam ogród z pięknymi różami, wdzięcznymi wielokolorowymi kaliami oraz drzewami sakury, które były w pełnym rozkwicie. W środku ogrodu znajdował się labirynt z wysokich bukszpanów. Widok tego wszystkiego sprawiał wielkie wrażenie i zapierał dech w piersiach, ale coś było nie tak. Było pusto i bardzo cicho.
~ Może z powodu pory nocnej... ~ pomyślałam w jednej chwili, ale czułam że to nie tak.
Z rozmyślań wyrwał mnie huk za moimi plecami i lodowaty wiatr. Rozum podpowiadał " Nie odwracaj się, to bardzo zły pomysł" a w sercu czułam, że po prostu muszę stawić temu czoła. Odwróciłam się i dostrzegłam czarną sylwetkę zasłoniętą kapturem. W ręku trzymał miecz a za nim rozlewała się ciemność pochłaniająca wszystko.
- Kim jesteś i czego chcesz? - zapytałam drżącym głosem czarnej postaci
W odpowiedzi usłyszałam tylko złowieszczy śmiech po czym postać rzuciła się na mnie i zaczęła dusić. Próbowałam uwolnić się z uścisku napastnika, lecz z każdym ruchem stawałam się coraz słabsza, tak jakby zabierał całą moją energię. Otoczyła mnie bezgraniczna ciemność, więc nie wdziałam nic poza złośliwym uśmiechem postaci. Zaczęłam tracić przytomność. Powieki same się zamykały, lecz miałam przeczucie, że nie mogę im na to pozwolić. Bałam się. Starałam tłumaczyć sobie "Erin to tylko sen. TO TYLKO SEN!", I w tedy wszystko potoczyło się bardzo szybko.
W ciemności pojawiło się światło, które odrzuciło czarną postać. Dostrzegłam mężczyznę z blond włosami i krótką brodą o takiej samej barwie oraz złotymi oczami. Ubrany był w czerwoną szatę sięgającą aż do stóp. Na barkach miał białą pelerynę oraz pas na biodrach w tym samym kolorze. W ręku trzymał laskę zakończoną piorunem. Obok niego stał piękny chłopak również o blond włosach sięgających do pasa i zielonych oczach. Tors miał odkryty a od pasa w dół zawiązaną białą chustę sięgającą do stóp oraz niebieski "szal" unoszący się w powietrzu aż do szyi. Jego ciało pokrywały złote tatuaże o dziwnych wzorach. Był jeszcze blado-skóry mężczyzna o szarych włosach i ciernistą koroną na głowie. Miał niespotykane oczy. Lewe oko miał złote jak słońce a prawe czerwone jak krew. Ubrany był w ciemną szatę owiniętą wokół ciała tak jak to nosili starożytni Grecy. Na ręku miał niebieską bransoletę. Skojarzyli mi się z bogami... Nagle chłopak o zielonych oczach podbiegł do mnie.
- Hej, wszystko w porządku?! Otwórz oczy! - chłopak mówił do mnie z takimi smutnym wyrazem twarzy - Hadesie ona jest cała zimna! Chyba nie...
Szaro-włosy mężczyzna o imieniu Hades oraz złoto-włosy dołączyli do towarzysza. Hades położył mi rękę na sercu i zasmucił się. Odezwał się do złoto-włosego mężczyzny:
- Jest już dla niej za późno - rzekł zamykając oczy po czym odezwał się do mnie - Królowo, bardzo nam przykro z tego powodu. Gdybyśmy przybyli wcześniej....
Jego słowa mnie zdziwiły. Królowo?! Że co proszę?! Ale dobra, przecież to tylko sen, prawda? Nagle moja ręka sama zaczęła unosić się w ich kierunku a z gardła wyrwał się głos, który na pewno nie należał do mnie. Głos należał do kobiety, która nazwała mnie księżniczką. Wyciągając rękę z ledwością powiedziała/m (no bo przecież wszystko słyszałam a to nie byłam ja więc...) :
- Mój mąż.... i wiele innych dzielnych aniołów poświęciło swe życie- powiedziała/m łamiącym się głosem - Ale wiele mych ludzi zdołało uciec. Uratowałam także moją córkę wysyłając ją w inny wymiar. Proszę, opiekujcie się mym królestwem dopóki nie wróci... - tu głos się urwał a ja/ona zasnęła wiecznym snem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz