Gdy dotarłam na miejsce Yui i Hikari już na mnie czekały. Hikari jak zwykle miała swoje brązowe, długie włosy puszczone wolno, co dawało wspaniały efekt. Była ubrana w krótkie, czarne spodenki i przewiewną zieloną koszulkę z pacyfką. Yui miała włosy zaplecione w długi warkocz i włożyła swoją ulubioną pomarańczową sukienkę. Podbiegłam do nich i rzuciłam torbę a ziemię.
- Co tak późno?! Zaraz ucieknie nam pociąg! - jak miło na dzień dobry zobaczyć rozzłoszczoną Hikari
- Oj Gomene - zrobiłam smutną minkę - coś mnie zatrzymało a raczej ktoś. PRZYSTOJNY KTOŚ! - powiedziałam do przyjaciółek, które od razu uśmiechnęły się
- Dobra opowiesz nam o wszystkim w pociągu bo teraz musimy lecieć na pociąg - powiedziała Yui patrząc na zegarek - Jeśli się nie pośpieszymy to będziemy musiały czekać na następny
- Okay to lecim na stacje - wzięłyśmy bagaże i ruszyłyśmy - "Matko!! Jak ja nienawidzę biegać" - pomyślałam
Po naszym "maratonie" byłyśmy na stacji równo 10:45. Pociąg miał być 10:50, a że jesteśmy w Tokio to pociąg nie ma prawa się spóźnić. Usiadłyśmy zdyszane na ławce i czekałyśmy. Między czasie Hika-chan zaczęła robić mi wykład na temat "Biegania w taki upał i jak to szkodzi na cerę". Yui starała się ją uspokoić, ale zamiast tego wybuchła śmiechem na widok focha brązowowłosej, a ja poszłam w jej ślady. Po chwili czekania w końcu wsiadłyśmy do pojazdu.
- No więc, opowiadaj o tym spotkaniu, przez które musiałam tyle biegać! - Hika-chan OCZYWIŚCIE wypomniała mi po raz setny o spóźnieniu i nadymała się przy tym jak balon
- Tak ja też jestem ciekawa, ale Hikari przestań się fochać bo ci zmarszczki zostaną - Yui chwyciła poliki koleżanki i wypuściła z nich powietrze śmiejąc się przy tym głośno
- No wiesz ty co!Ja nigdy się nie focham. Ja sprawdzam ile powietrza mogę zaczerpnąć ha ha ha - brązowowłosa również zaczęła się śmiać i tak skończyła się nasza sprzeczka
- No ok to ja opowiadam. Rano spakowałam się na nasz wypad, a że wstałam dość wcześnie to pojechałam w teren wraz z Princem i ...
- Noooo pięknie! A na jazdę konną to zawsze masz czas!I do tego nas nie zaprosiłaś! Jako mogłaś tak zranić nasze uczucia, nie Yui-chan? - spektakularnie zakryła twarz w dłoniach i zaczęła "płakać"
- Tak, tak. I co było potem? - Spytała jedyna ogarnięta Yui
- A więc, pojechałam w teren i ruszyłam w stronę tego opuszczonego domu. Wiecie tej starej posiadłości co jest niby nawiedzona. - obie przytaknęły - No i tam zauważyłam jakiś wielki harmider. Okazało się, że ktoś się tam wprowadza, więc z ciekawości podjechałam bliżej. I wtedy spotkałam tego nieznajomego. Ja spadłam z konia, obiłam sobie cztery litery NIE ŚMIEJCIE SIĘ NOOO !!! - no i weź tu człowieku coś opowiedz pfffff - on też upadł to mu pomogłam i tak zaczęła się rozmowa. Ma ok 17 lat i jest mega przystojny!! Przyjechał do Japonii z przyjaciółmi i swoim wychowawcą z klasy aby odwiedzić przyjaciółkę. Ponad to jutro jesteśmy umówione z nim i jego przyjaciółmi na ognisko, więc mam nadzieję, że nie robicie nic ciekawego o 10 co??
- Oooo ognicho!! Kochamy ogniska :3 na naszej polanie, tak? - Hikari oczywiście spodobała się pomysł
- No a jak. Więc zgadzacie się?
- Ja tak i to definitywnie. A ty Yui? Masz jakieś plany? - Obie skierowałyśmy wzrok na milczącą dziewczynę
- Hmmm mam troszkę zajęć w świątyni, ale powinnam się wyrobić do 10, więc...
- Czyli jesteśmy umówione - klasnęłam w ręce i wyciągnęłam mp3 - ja na razie odpływam.
- Erin-chan czekaj chwilkę - Yui chwyciła moją rękę powstrzymując od wkładania słuchawek do uszu - wiesz chociaż jak nazywa się twój kolega? Bo tak trochę będzie głupie zwracać się do niego per "ty".
- Spokojnie nie jestem głupia. Wiem jak ma na imię, ale samo w sobie jest dość dziwne. Jak to szło.... a Balder Hringhorni. Jest strasznie miły i taki z niego gentleman. Obiecał jutro przedstawić nam swoich kolegów i... - tu urwałam i spojrzałam na Yui - Hej, wszystko w porządku?! Zrobiłaś się jakaś blada! Źle się czujesz?!
- N-Nie, czuje się dobrze tylko coś mi się przypomniało, ale to nie ważne - i znowu jest przygnębiona. Dzieje się tak od zakończenia roku. Yui odwróciła się do okna i wpatrywała się w rozmazaną przestrzeń.
- Czymś ją uraziłam? - szepnęłam do Hikari - Wiesz o co chodzi?
- Nie mam bladego pojęcia. Może się zakochała, a imię Balder brzmi podobnie do jej obiektu westchnień... - przez chwilkę dumałyśmy nad powodem zachowania przyjaciółki, lecz żadna z nas nie znała wytłumaczenia zachowania dziewczyny. Nałożyłam słuchawki i przeglądałam playlistę. Zamyśliłam się nad tym co powiedziałam i przyznałam Hikari rację. Może rzeczywiście chodzi o problem z chłopakiem...
***
[Yui]
Wpatrywała się za okno pociągu i liczyła mijane drzewa. Rozmyślała nad poznanym przez przyjaciółkę chłopakiem.
- "Nie, to niemożliwe"- pomyślała -"przecież oni nie mogli się tu zjawić. No bo po co? Nawet się ze mną nie pożegnali i ni z gruszki ni z pietruszki odesłali mnie do domu. Mogłam im przecież jakoś pomóc, nie?" - przygryzła sobie wargi i zamknęła oczy.
Czuła się okropnie wspominając ich wspólną naukę i wycieczki. Jak poznawała każdego z osobna oraz jak starali się zrozumieć ludzkie uczucia. Czasem miała wrażenie, że był to tylko sen i oni nie istnieją. Próbowała zapomnieć, lecz nie jest to łatwe, gdy jest się córką kapłana i ma się do czynienia z bogami na co dzień. Kątem oka spojrzała na przyjaciółki. Erin słuchała muzyki kiwając nogą do jej rytmu. Hikari czytała jakąś zagraniczną książkę - "Chyba polską..."-zastanowiła się. Jej przyjaciółki mają mieszane korzenie. Obie mają rodzinę w Polsce i często tam wyjeżdżają. Znała je już bardzo długo i wiedziała, że bardzo się o nią martwią. Nie chce im sprawiać kłopotów, ale nie może im powiedzieć co naprawdę się wydarzyło. No bo co powie? Że została przeniesiona do innego wymiaru, miała tam uczęszczać do szkoły z bogami z rożnych wierzeń i tak na prawdę nie było jej prawie cały rok, ale magicznym sposobem wróciła?! Przecież nikt w to nie uwierzy - "Ja sama nie wiem, czy czasem sobie tego nie wymyśliłam.." - westchnęła głęboko i znów pogrążyła się w myślach.
-" A jeśli jednak to oni i przybyli mnie zobaczyć ( no bo jednak imienia Bader nie nosi nikt)? Jak mam się zachować? I jak wytłumaczę dziewczyną, że ich znam? Kurde mam już dość!"
***
[W tym samym czasie]
-Cooooo?! - rozległ się donośny krzyk kilku chłopaków - Poznałeś ludzką dziewczynę?! - Balder zamrugał parę razy widząc zdziwienie kolegów.
- To aż tak dziwne? Jesteśmy przecież w świecie ludzi i chyba o to chodzi, żebyśmy poznali ich jak najwięcej nie tylko Yui, nie? A poza tym ona jest całkiem miła.
- Balder, znasz ją dopiero parę godzin - stwierdził spokojnie Hades - I nie powinniśmy rzucać się w oczy. Za mało jeszcze wiemy o nowoczesnym życiu śmiertelników. Dlatego postanowiliśmy odwiedzić Kusanagi-san by nas jeszcze trochę poduczyła
- No, ale ognisko nam nie zaszkodzi, więc to dobry pomysł - odparł Loki bawiąc się swoimi czerwonymi włosami - a poza tym może być zabawnie. Nie ciekawi was jak zachowują się inne ludzkie dziewczyny? I mam dziwne przeczucie, że one znają Yui.
- Hę? A niby z kąt taka pewność? - wtrącił się Takeru zmywając z twarzy rysunki Lokiego
- Mówiłem przeczucie. Głuchy jesteś Japońcu czy po prostu głupi? - Wyszczerzył się złośliwie
- Coś ty powiedział?! - japoński bóg mórz zacisnął pięści i wybuchnął gniewem - Myślisz, że fajny jesteś?!
- Oj oj straszny. Chcesz się bić to proszę - Loki przyjął pozycję do ataku
- Loki-Loki przestań! Walka do niczego nie prowadzi a na dodatek obaj wkurzycie Zeusa. - Apollo przerwał tą dziecinną sprzeczkę i kontynuował - Ja też uważam, że powinniśmy się z nimi spotkać. Po prostu musimy uważać na słowa i zachowywać się jak ludzka młodzież. Teraz jeszcze tylko pogadać z Tothem i z ojcem. A kto nie chce iść niech zostanie i pomaga przy remoncie - tu wszyscy spojrzeli na siebie i zgodzili się na wypad z dziewczynami.
- To świetnie! Jutro o 09:30 macie być tu w salonie. Ja lecę do siebie - uśmiechnięty Balder wyszedł z pokoju zostawiając przyjaciół samych. Za nim poszedł Loki rozbawiony całą zaistniałą sytuacją.
***
[Erin]
Po dwóch godzinach drogi dojechałyśmy do Jokohamy. Jest tu najwspanialsza plaża pd słońcem. Szybko wysiadłyśmy z pociągu i ruszyliśmy w stronę zejścia nad morzę. Yui już miała lepszy humor, ale czułam, że dalej coś ją gryzie. Znalazłyśmy idealną miejscówkę obok boiska do siatkówki plażowej i rozłożyłyśmy się. Hikari żucia wszystko i poleciała do wody. Yui i ja postanowiłyśmy najpierw coś zjeść, więc każda wyciągnęła swoje obento i wcinałyśmy. Później nasmarowałyśmy się kremem i wypoczywałyśmy. Po półgodzinach spokoju z kąpieli wyszła Hikari, wycisneła na mnie resztki wody z włosów i jak gdyby nigdy nic położyła się między mną a Yui. Natychmiast zaczęła się walka o ciasteczka, które upiekł Kero-nisan i napad śmiechu po tym jak Yui oberwała klapkiem w głowę. Później wszystkie trzy poszłyśmy popływać. Po czterech godzinach na plaży postanowiłyśmy iść do miasta na ramen i wróciłyśmy na stację. Przez cały powrót do domu Yui i Hikari spały opartę o siebie. Ja też byłam zmęczona, ale ktoś musiał wiedzieć gdzie jesteśmy. Za to miałam dużo czasu na myślenie. A o czym myślałam? A no o tym dziwnym śnie, który śni mi się co noc i staje się coraz bardziej wyrazisty. Kim jest ta czarna postać i ci ludzie o imionach bogów greckich? I jeszcze głos kobiety, która mnie woła?