poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Rozdział II

 Szybko wróciłam do domu i wpadłam do pokoju. Była już 10:15, więc troszkę się zagadałam z nowym kolegą :D. Byłam podekscytowana tym spotkaniem i bardzo chciałam opowiedzieć już o nim dziewczyną. Przebrałam się w błękitny strój kąpielowy, nałożyłam kremową sukienkę, wzięłam torbę z rzeczami na plażę, telefon i oczywiście mp3 by umilić sobie czas przy opalaniu. Wbiegłam do kuchni poinformować kuzynów o wycieczce i przewidywalnej godzinie powrotu i biegiem ruszyłam do świątyni.
 Gdy dotarłam na miejsce Yui i Hikari już na mnie czekały. Hikari jak zwykle miała swoje brązowe, długie włosy puszczone wolno, co dawało wspaniały efekt. Była ubrana w krótkie, czarne spodenki i przewiewną zieloną koszulkę z pacyfką. Yui miała włosy zaplecione w długi warkocz i włożyła swoją ulubioną pomarańczową sukienkę. Podbiegłam do nich i rzuciłam torbę a ziemię.
- Co tak późno?! Zaraz ucieknie nam pociąg! - jak miło na dzień dobry zobaczyć rozzłoszczoną Hikari
- Oj Gomene - zrobiłam smutną minkę - coś mnie zatrzymało a raczej ktoś. PRZYSTOJNY KTOŚ!  - powiedziałam do przyjaciółek, które od razu uśmiechnęły się
- Dobra opowiesz nam o wszystkim w pociągu bo teraz musimy lecieć na pociąg - powiedziała Yui patrząc na zegarek - Jeśli się nie pośpieszymy to będziemy musiały czekać na następny
- Okay to lecim na stacje - wzięłyśmy bagaże i ruszyłyśmy - "Matko!! Jak ja nienawidzę biegać" - pomyślałam

Po naszym "maratonie" byłyśmy na stacji równo 10:45. Pociąg miał być 10:50, a że jesteśmy w Tokio to pociąg nie ma prawa się spóźnić. Usiadłyśmy zdyszane na ławce i czekałyśmy. Między czasie Hika-chan zaczęła robić mi wykład na temat "Biegania w taki upał i jak to szkodzi na cerę". Yui starała się ją uspokoić, ale zamiast tego wybuchła śmiechem na widok focha brązowowłosej, a ja poszłam w jej ślady. Po chwili czekania w końcu wsiadłyśmy do pojazdu.
- No więc, opowiadaj o tym spotkaniu, przez które musiałam tyle biegać! - Hika-chan OCZYWIŚCIE wypomniała mi po raz setny o  spóźnieniu i nadymała się przy tym jak balon
- Tak ja też jestem ciekawa, ale Hikari przestań się fochać bo ci zmarszczki zostaną - Yui chwyciła poliki koleżanki i wypuściła z nich powietrze śmiejąc się przy tym głośno
- No wiesz ty co!Ja nigdy się nie focham. Ja sprawdzam ile powietrza mogę zaczerpnąć ha ha ha - brązowowłosa również zaczęła się śmiać i tak skończyła się nasza sprzeczka
- No ok to ja opowiadam. Rano spakowałam się na nasz wypad, a że wstałam dość wcześnie to pojechałam w teren wraz z Princem i ...
- Noooo pięknie! A na jazdę konną to zawsze masz czas!I do tego nas nie zaprosiłaś! Jako mogłaś tak zranić nasze uczucia, nie Yui-chan? - spektakularnie zakryła twarz w dłoniach i zaczęła "płakać"
- Tak, tak. I co było potem? - Spytała jedyna ogarnięta Yui
- A więc, pojechałam w teren i ruszyłam w stronę tego opuszczonego domu. Wiecie tej starej posiadłości co jest niby nawiedzona. - obie przytaknęły - No i tam zauważyłam jakiś wielki harmider. Okazało się, że ktoś się tam wprowadza, więc z ciekawości podjechałam bliżej. I wtedy spotkałam tego nieznajomego. Ja spadłam z konia, obiłam sobie cztery litery NIE ŚMIEJCIE SIĘ NOOO !!! - no i weź tu człowieku coś opowiedz pfffff - on też upadł to mu pomogłam i tak zaczęła się rozmowa. Ma ok 17 lat i jest mega przystojny!! Przyjechał do Japonii z przyjaciółmi i swoim wychowawcą z klasy aby odwiedzić przyjaciółkę. Ponad to jutro jesteśmy umówione z nim i jego przyjaciółmi na ognisko, więc mam nadzieję, że nie robicie nic ciekawego o 10 co??
- Oooo ognicho!! Kochamy ogniska :3 na naszej polanie, tak? - Hikari oczywiście spodobała się pomysł
- No a jak. Więc zgadzacie się?
- Ja tak i to definitywnie. A ty Yui? Masz jakieś plany? - Obie skierowałyśmy wzrok na milczącą dziewczynę
- Hmmm mam troszkę zajęć w świątyni, ale powinnam się wyrobić do 10, więc...
- Czyli jesteśmy umówione - klasnęłam w ręce i wyciągnęłam mp3 - ja na razie odpływam.
- Erin-chan czekaj chwilkę - Yui chwyciła moją rękę powstrzymując od wkładania słuchawek do uszu - wiesz chociaż jak nazywa się twój kolega? Bo tak trochę będzie głupie zwracać się do niego per "ty".
- Spokojnie nie jestem głupia. Wiem jak ma na imię, ale samo w sobie jest dość dziwne. Jak to szło.... a Balder Hringhorni. Jest strasznie miły i taki z niego gentleman. Obiecał jutro przedstawić nam swoich kolegów i... - tu urwałam i spojrzałam na Yui - Hej, wszystko w porządku?! Zrobiłaś się jakaś blada! Źle się czujesz?!
- N-Nie, czuje się dobrze tylko coś mi się przypomniało, ale to nie ważne - i znowu jest przygnębiona. Dzieje się tak od zakończenia roku. Yui odwróciła się do okna i wpatrywała się w rozmazaną przestrzeń.
- Czymś ją uraziłam? - szepnęłam do Hikari - Wiesz o co chodzi?
- Nie mam bladego pojęcia. Może się zakochała, a imię Balder brzmi podobnie do jej obiektu westchnień... - przez chwilkę dumałyśmy nad powodem zachowania przyjaciółki, lecz żadna z nas nie znała wytłumaczenia zachowania dziewczyny. Nałożyłam słuchawki i przeglądałam playlistę. Zamyśliłam się nad tym co powiedziałam i przyznałam Hikari rację. Może rzeczywiście chodzi o problem z chłopakiem...


***
[Yui]
 Wpatrywała się za okno pociągu i liczyła mijane drzewa. Rozmyślała nad poznanym przez przyjaciółkę chłopakiem.
- "Nie, to niemożliwe"- pomyślała -"przecież oni nie mogli się tu zjawić. No bo po co? Nawet się ze mną nie pożegnali i ni z gruszki ni z pietruszki odesłali mnie do domu. Mogłam im przecież jakoś pomóc, nie?" - przygryzła sobie wargi i zamknęła oczy. 
Czuła się okropnie wspominając ich wspólną naukę i wycieczki. Jak poznawała każdego z osobna oraz jak starali się zrozumieć ludzkie uczucia. Czasem miała wrażenie, że był to tylko sen i oni nie istnieją. Próbowała zapomnieć, lecz nie jest to łatwe, gdy jest się córką kapłana i ma się do czynienia z bogami na co dzień. Kątem oka spojrzała na przyjaciółki. Erin słuchała muzyki kiwając nogą do jej rytmu. Hikari czytała jakąś zagraniczną książkę - "Chyba polską..."-zastanowiła się. Jej przyjaciółki mają mieszane korzenie. Obie mają rodzinę w Polsce i często tam wyjeżdżają. Znała je już bardzo długo i wiedziała, że bardzo się o nią martwią. Nie chce im sprawiać kłopotów, ale nie może im powiedzieć co naprawdę się wydarzyło. No bo co powie? Że została przeniesiona do innego wymiaru, miała tam uczęszczać do szkoły z bogami z rożnych wierzeń i tak na prawdę nie było jej prawie cały rok, ale magicznym sposobem wróciła?! Przecież nikt w to nie uwierzy - "Ja sama nie wiem, czy czasem sobie tego nie wymyśliłam.." - westchnęła głęboko i znów pogrążyła się w myślach.
-" A jeśli jednak to oni i przybyli mnie zobaczyć ( no bo jednak imienia Bader nie nosi nikt)? Jak mam się zachować? I jak wytłumaczę dziewczyną, że ich znam? Kurde mam już dość!"

***
[W tym samym czasie]
-Cooooo?! - rozległ się donośny krzyk kilku chłopaków - Poznałeś ludzką dziewczynę?! - Balder zamrugał parę razy widząc zdziwienie kolegów.
- To aż tak dziwne? Jesteśmy przecież w świecie ludzi i chyba o to chodzi, żebyśmy poznali ich jak najwięcej nie tylko Yui, nie? A poza tym ona jest całkiem miła.
- Balder, znasz ją dopiero parę godzin - stwierdził spokojnie Hades - I nie powinniśmy rzucać się w oczy. Za mało jeszcze wiemy o nowoczesnym życiu śmiertelników. Dlatego postanowiliśmy odwiedzić Kusanagi-san by nas jeszcze trochę poduczyła
- No, ale ognisko nam nie zaszkodzi, więc to dobry pomysł - odparł Loki bawiąc się swoimi czerwonymi włosami - a poza tym może być zabawnie. Nie ciekawi was jak zachowują się inne ludzkie dziewczyny? I mam dziwne przeczucie, że one znają Yui.
- Hę? A niby z kąt taka pewność? - wtrącił się Takeru zmywając z twarzy rysunki Lokiego
- Mówiłem przeczucie. Głuchy jesteś Japońcu czy po prostu głupi? - Wyszczerzył się złośliwie
- Coś ty powiedział?! - japoński bóg mórz zacisnął pięści i wybuchnął gniewem - Myślisz, że fajny jesteś?!
- Oj oj straszny. Chcesz się bić to proszę - Loki przyjął pozycję do ataku
- Loki-Loki przestań! Walka do niczego nie prowadzi a na dodatek obaj wkurzycie Zeusa. - Apollo przerwał tą dziecinną sprzeczkę i kontynuował - Ja też uważam, że powinniśmy się z nimi spotkać. Po prostu musimy uważać na słowa i zachowywać się jak ludzka młodzież. Teraz jeszcze tylko pogadać z Tothem i z ojcem. A kto nie chce iść niech zostanie i pomaga przy remoncie - tu wszyscy spojrzeli na siebie i zgodzili się na wypad z dziewczynami.
- To świetnie! Jutro o 09:30 macie być tu w salonie. Ja lecę do siebie - uśmiechnięty Balder wyszedł z pokoju zostawiając przyjaciół samych. Za nim poszedł Loki rozbawiony całą zaistniałą sytuacją.

***
[Erin]
 Po dwóch godzinach drogi dojechałyśmy do Jokohamy. Jest tu najwspanialsza plaża pd słońcem. Szybko wysiadłyśmy z pociągu i ruszyliśmy w stronę zejścia nad morzę. Yui już miała lepszy humor, ale czułam, że dalej coś ją gryzie. Znalazłyśmy idealną miejscówkę obok boiska do siatkówki plażowej i rozłożyłyśmy się. Hikari żucia wszystko i poleciała do wody. Yui i ja postanowiłyśmy najpierw coś zjeść, więc każda wyciągnęła swoje obento i wcinałyśmy. Później nasmarowałyśmy się kremem i wypoczywałyśmy. Po półgodzinach spokoju z kąpieli wyszła Hikari, wycisneła na mnie resztki wody z włosów i jak gdyby nigdy nic położyła się między mną a Yui. Natychmiast zaczęła się walka o ciasteczka, które upiekł Kero-nisan i napad śmiechu po tym jak Yui oberwała klapkiem w głowę. Później wszystkie trzy poszłyśmy popływać. Po czterech godzinach na plaży postanowiłyśmy iść do miasta na ramen i wróciłyśmy na stację. Przez cały powrót do domu Yui i Hikari spały opartę o siebie. Ja też byłam zmęczona, ale ktoś musiał wiedzieć gdzie jesteśmy. Za to miałam dużo czasu na myślenie. A o czym myślałam? A no o tym dziwnym śnie, który śni mi się co noc i staje się coraz bardziej wyrazisty. Kim jest ta czarna postać i ci ludzie o imionach bogów greckich? I jeszcze głos kobiety, która mnie woła?



sobota, 21 marca 2015

Rozdział I

Obudziłam się ze łzami w oczach. Wstałam i otarłam łzy po czym spojrzałam na zegarek. Godzina była wczesna. Dochodziła 7:30 i zapowiadało się na cudowny dzień. Szybko zapominając o nieprzyjemnym śnie zaścieliłam łóżko, wzięłam pierwszą sukienkę z szafy i poszłam się odświeżyć. Przecież nikt nie chce zmarnować tak wspaniałego wakacyjnego dnia, prawda? Zeszłam na śniadanie, które przygotowali mi kuzyni zanim wyszli do pracy (moi rodzice zginęli w wypadku gdy miałam 2 lata i zajmują się mną dwaj kuzyni Kerberos i Yue. Mieszkamy w średniej willi niedaleko Tokio). Tego dnia byłam już umówiona z moimi przyjaciółkami Hikari Higurashi i Yui Kusanagi. Miałyśmy jechać dziś na plażę by rozweselić Yui (od powrotu z zakończenia roku zachowuje się dziwnie. Gdy wracałyśmy plotkując o planach na wakacje, ona nagle zaczęła płakać i pobiegła do swego domu, czyli świątyni. Na drugi dzień przepraszała nas za swoje zachowanie, ale od tamtego czasu jest dziwnie przybita). Byłyśmy umówione na 10:30 pod świątynią Kusanagi (Yui należy do rodziny kapłanów, skąd nazwa świątyni i jej nazwiska) a potem prosto na plażę. Miałam jeszcze masę czasu, więc postanowiłam odwiedzić mojego wierzchowca w stajni. Oprócz miłości do śpiewu i pięknego głosu, który ponoć odziedziczyłam po matce, udzieliła mi się miłość do jazdy konnej i tych cudownych zwierząt. Mój wcześniej wspomniany wierzchowiec nazywa się Black Prince i jest to kary ogier rasy arabskiej.  Raz dwa poszłam do stajni. Gdy tylko weszłam dało się słyszeć stukot kopyt i cudowne rżenie mojego konika. Podeszłam do niego z wielkim uśmiecham na twarzy. 
~Ohayo Prince! Masz ochotę na coś pysznego? - tu wyciągnęłam jabłko z kieszeni i podałam ogierowi. To takie cudowne uczucie jak końskie chrapy dotykają ręki :3 ! - Chcesz się może przejechać? - spytałam po czym usłyszałam radosne uderzenie kopytem, co u niego znaczy "Jak najbardziej" 
Szybko wróciłam do pokoju i przebrałam się. Rano było jeszcze chłodno, więc ubrałam długie brązowe bryczesy, czarną bluzkę 3/4, ciemno-brązowe oficerki oraz toczek w tym samym kolorze. Wróciłam do Prince'a i oporządziłam go. Wyczyściłam kopyta, dokładnie wyszczotkowałam sierść, ogon i grzywę po czym osiodłałam go. Zajęło mi to prawie godzinę, ale w końcu ruszyliśmy przed siebie.  
*** 
Galopowaliśmy przez piękny lasek, który był przepełniony starymi dębami.  Panowała cisza przerywana tylko ćwierkaniem ptaków. Każda chwila spędzona w tym lesie wydawała się magiczna. Od zawsze odczuwałam bliską więź z fauną jak i florą i to nie tylko w Japonii. Szczerze to najlepiej czuję się na wsi, w lesie lub na łące oddalona od miast i komunikacji miejskiej. Żeby bardziej nacieszyć się dźwiękami natury docisnęłam dwie łydki by Prince przeszedł w kłus a następnie dałam jedną łydkę i już szedł spokojnym stępem.  Droga, którą zawsze jechaliśmy prowadziła do sarego pałacu. Krążą plotki, że jest nawiedzony i mieszkają w nim youkai. Raz nawet ja, Yui i Hikari postanowiliśmy tam wejść i to sprawdzić. Miałyśmy wtedy ok 6-7 lat. Wystraszone chodziłyśmy po ciemnym korytarzu i jak już miałyśmy wchodzić na drugie piętro Hikari potknęła się, narobiła wielkiego hałasu i obudziła śpiące na suficie nietoperze. Z krzykiem i płaczem pobiegłyśmy do domu Yui. Do dziś mamy z tego kupę śmiechu xDDZaśmiałam się cicho wspominając to wydarzenie. Poklepałam Pince'a po kłębie i dałam  smakołyk jako nagrodę za wytrwałość oraz dodać chęci na dalszą jazdę. Gdy dojechaliśmy do wspomnianego "opuszczonego" domu okazało się, że nie jest tak opuszczony jak się wydawał. Należał do kogoś i co więcej ten ktoś właśnie się tu wprowadzał! A to nowina! Ktoś wprowadzał się w bezludną okolicę?! Przecież oprócz mnie i moich kuzynów, Hikari, która mieszkała z ojcem kilometr ode mnie w dość dużym domu jednorodzinnym i Yui z rodziną opiekującą się świątynią nie ma innych ludzi. Wzięłam telefon do ręki sprawdzając godzinę. Była równo 9:00, więc miałam jeszcze półtorej godzinki do spotkania z przyjaciółkami. Ciekawość wzięła górę i postanowiłam przyjrzeć się bliżej nowym sąsiadom.  
Skierowałam się galopem w stronę domu i wtedy bam...! Prince stanął dęba, ja wylądowałam na ziemi. Wstałam i zobaczyłam złotowłosego przystojnego chłopak leżącego przed moim koniem. Był po postu jak wyciągnięty z obrazka <3. Gładka lekko opalona skóra, złote włosy sięgające do połowy placów i niebieskie jak ocean oczy. Ubrany był w białą koszulkę z wydrukowanym czarnym krawatem, na niej narzuconą zieloną koszulę w kratkę i spodnie jeansowe 3/4. Szybko podniosłam się, żeby uspokoić spłoszonego konia. Pogłaskałam go po szyi i pocałowałam w białą strzałkę na głowie 
~Spokojnie kochany - szepnęłam do ucha - już dobrze, uspokój się.  
Gdy Pince był już spokojny podbiegłam do wstającego już z ziemi chłopaka i powiedziałam z niepokojem 
~ Bardzo cię przepraszam. Nie patrzałam przed siebie. Nic ci się nie stało, może zadzwonić na pogotowie? 
~ To nie będzie konieczne - odpowiedział z uśmiechem - nic się nie stało i to nie twoja wina. Jestem bardzo niezdarny. A z tobą wszystko w porządku? W końcu spadłaś tak gwałtownie i pewnie bardzo bolą cię plecy - Kyaaaa! On jest cudowny! Jego oczy i wgl głos taki hipnotyzujący  
~ Tak, może trochę bolą, ale to nie pierwszy i na pewno nie ostatni raz jak spadam z konia. Zwłaszcza, że ten oto narwaniec lubi ekstremalne warunki jazdy - tu wskazałam na ogiera, który skubał sobie zieloną trawkę - Jeszcze raz ogromnie przepraszam. Jestem Erin Kinomoto mieszkam niedaleko, a ty jak się nazywasz? -spytałam mając nadzieję, że nie jestem zbyt nachalna 
~ Bardzo mi miło Kinomoto-san - chwycił moją rękę i musną ją lekko wargami OMG *o*! - Nazywam się Balder Hringhorni i jestem uradowany faktem, iż będziemy sąsiadami 
~ Wprowadzasz się do tego domu? - pytając wskazałam remontowaną starą rezydencje  
 ~ Tak, razem z moimi przyjaciółmi i wychowawcą przyjechaliśmy na wakacje do Japonii. Mamy zamiar odwiedzić naszą dawną koleżankę z klasy 
Hmmm... ciekawe o kim mowa?  Zazdroszczę tej dziewczynie kimkolwiek jest. 
~ To super - uśmiechnęłam się do niego - może jeszcze kiedyś porozmawiamy? Może w bardziej przyjemnych okolicznościach - zaśmiałam się cicho i wsiadłam na wierzchowca  
~ Czekam na to z niecierpliwością. Przedstawię ci również resztę moich kolegów. Oczywiście jeśli chcesz? 
~ Brzmi fajnie. To może jutro o 10:00 na polanie niedaleko stąd? Spotkamy się w tym miejscu i was zaprowadzę. I ja też przedstawię was moim przyjaciółką. Nie masz nic przeciwko? 
~Ależ skąd! Chcę je poznać i inni pewnie też. No to do zobaczenia jutro - pożegnaliśmy się po czym  pogalopowałam w stronę domu. 
*** 
Balder wpatrywał się jeszcze trochę na odjeżdżają koleżankę. Bardzo cieszył się, że poznał kogoś nowego. W dodatku ludzką dziewczynę!  
~Erin to bardzo ładne imię - powiedział sam do siebie i uśmiechał się - "dzikie jabłko" pasuje do niej. 
Wydawała się jakaś niezwykła. Nie umiał wyjaśnić tego dziwnego uczucia, które pojawiło się gdy tylko ją zobaczył. Długie, falowane i złociste włosy, blada skóra i oczy błękitne jak czyste niebo. Była pogodna i zabawna a w dodatku bardzo miła. Czy wszystkie ludzkie kobiety takie są? Znał już jedną przed Erin i były w pewnym sensie podobne, lecz Yui dość długo trzymała dystans między nim i jego kolegami. Cóż pewnie dlatego, że znała ich sekret. Z rozmyślań wytrąciło do szturchnięcie w ramię. Za nim stał czerwono-włosy chłopak  bladej karnacji i figlarskim wyrazem twarzy. 
~ Hej Balder, wszystko okay? Chodź zobaczysz co zrobiłem Takeru jak spał xD - zaczoł się głośno śmiać lecz Balder tylko głośno westchnął 
~ Loki! Czy ty zawsze musisz sprawiać takie kłopoty? 
Niom <3 bo to kocham! - powiedział robiąc słodką minkę - A ty co tak wpatrywałeś się w przestrzeń, co? Spotkałeś kogoś? - zapytał szturchając go w ramię i uśmiechając się 
~ Wiesz... właściwie to tak. Poznałem ludzką dziewczynę o imieniu Erin i wiesz co? Mieszka niedaleko stąd. Jutro chcę was jej przedstawić a ona przedstawi nam swoje przyjaciółki - powiedziawszy to uśmiechnął się do kolegi po czym udał się w stronę domu. 
Loki wpatrywał mu się przez chwilkę i dołączył do niego. 
~ Ciekawe - pomyślał - bardzo ciekawe. Kim jest dziewczyna, która sprawiła, że Balder się tak zachowuje? Hehe zapowiada się niezła zabawa na Ziemi :3